Film opowiada historię rodziny, która jedzie na wakacje do domu nad jeziorem. Szczęśliwa para, uśmiechnięte dziecko, w tle muzyka klasyczna… jednym słowem sielanka. Na miejscu sąsiad przedstawia im dwóch młodych, sprawiających dobre wrażenie mężczyzn. Zapowiadają się udane wakacje. Miłe chwile nie trwają jednak długo. Poznani wcześniej panowie, o uroczych imionach Piotr i Paweł, okazują się być psychopatami. Rozpoczynają swoją grę, w której stawką jest życie lub śmierć. Można by powiedzieć, że jest to kolejny schematyczny film grozy. Coś jednak jest w nim nie tak…
Przede wszystkim oprawcy są dość sympatyczni. Są dobrze ubrani, ładnie się wypowiadają i jak sami mówią nie chcą nikomu zrobić krzywdy. Jedyną rzeczą, która ich interesuje jest gra. Oczywiście przegranego czeka kara, a ponieważ to oni ustalają zasady gry, jest ona nieuchronna. Sami żartują, że są narkomanami, co zgadzałoby się ze stereotypowymi oczekiwaniami wobec przestępców. No i w tym właśnie sęk, że oni są porządni. Szablon oczekiwań wymaga od nich blizny przez pół twarzy, przeklinania i tępego, wściekłego spojrzenia. A tu klops, nic z tych rzeczy.
W filmie nie ma brutalnych scen. Kamera ucieka od nich, pokazując tylko efekty przemocy. I to jest w nim najstraszniejsze. Można godzinami oglądać wybuchające samoloty i płonące wieżowce, ale zbliżenia twarzy na śmierć przestraszonych ludzi powodują ciarki na plecach. Oglądanie skutków kar Piotra i Pawła powoduje, że film ogląda się bardzo ciężko.
Nie można odbierać tego filmu wprost, ponieważ jest on przepełniony symboliką. W jednej ze scen grubszy oprawca zostaje postrzelony. Jego partner w pośpiechu wyciąga pilota od telewizora i cofa film. Przy drugim odtworzeniu jest w stanie z uśmiechem zapobiec przykremu, z jego punktu widzenia, wydarzeniu. Ten moment w filmie powoduje, że nabieramy innej perspektywy. Cała ta opowieść staje się nierealna.
Metatekstualny (tak, jest takie słowo
) przekaz filmu mówi o rozrywce. Nieważne czy jest to Taniec z Gwiazdami, Big Brother, Counter-Strike, pornografia czy KSW. Narkotyzujemy się przemocą i seksem, aż jest nam wszystko jedno. Najlepszą zaś rozrywką jest zderzenia dwóch światów. Dobra i zła, tłustego i napakowanego, niewinności i zepsucia. Daje nam to gwarancję, że wydarzy się coś wyjątkowego i zabawnego. Chodzi przecież tylko o to, żeby gra była śmieszna.
Śmieszne gry wcale nie są śmieszne. Jest to film, po którym czuje się dyskomfort, a nawet lęk. Jak lubisz filmy to musisz obejrzeć.
PS Katolicyzm ma z pewnością duży wpływ na pojmowanie rozrywki w naszej kulturze. Imiona psychopatów w filmie (Piotr i Paweł) są odwołaniem do chrześcijaństwa. Ciekawi mnie jak ludzie wychowani w innych kulturach odbierają takie ‘perły’ naszej kinematografii jak Pasja Gibsona.
PS2 „Dlaczego sobie to robicie?”