Ceneo, Nokaut i Skąpiec zniknęły z wyników Google

Nokaut Google

Ocokaman?

W ostatnich dniach polskim internetem wstrząsnęły zmiany wprowadzone w wynikach wyszukiwarki Google.
31 stycznia kilka dużych serwisów przestało się pojawiać w wynikach wyszukiwania na wszystkie frazy włącznie z nazwą firmy/domeny. Nie oznacza to jednak, że Google całkowicie usunęło informacje o tych stronach. Zastosowano tak zwany filtr czyli karne przesunięcie w dół listy wyników. W tym wypadku adresy, które jeszcze 10 dni pojawiały się na czołowych pozycjach, znajdziemy na stronie 3 wyników. W praktyce oznacza to zniknięcie z powierzchni ziemi. Inaczej mówiąc ilość wejść z wyszukiwarki Google spadnie o 99%

Dlaczego ma to znaczenie?

Większość stron internetowych żyje dzięki przekierowaniom z wyników wyszukiwarki. W Polsce z Google korzysta 97% internautów czyli śmiało możemy mówić o monopolu. Jest on tym bardziej ważny, że większość wizyt na stronach odbywa się za pośrednictwem wyszukiwarek. Na stronach, którymi zajmuję się osobiście jest to 92% (ten blog), 91% (strona językowa), 82% (sklep, o wyrobionej lokalnej marce) wszystkich odwiedzin. Morał jest taki: strona internetowa bez Google nie istnieje!

Kto oberwał?

Nie mamy pełnej listy stron, które ‘wyleciały’ z wyników, ale największe zmiany są zauważalne dla większości internautów… Ci najwięksi to według Gemius:
1. Ceneo – w grupie Allegro
2. Nokaut – 2,8 mln użytkowników
3. Skąpiec – 1,8 mln użytkowników
4. Fotka – 1,8 mln użytkowników
5. cda – 1,8 mln użytkowników
6. RTV Euro AGD – 1,5 mln użytkowników
ze znanych marek zniknęła też strona Tesco i podstrona HP

Dlaczego Google zmieniło wyniki?

Oficjalny powód to kara za korzystanie systemów wymiany linków (SWL). Kaspar Szymański, który pracuje w dziale jakości wyników wyszukiwania Google, parę dni wcześniej ostrzegał o podjęciu odpowiednich kroków przeciwko klientom SWLi.

kaspar na G+

Polecam przeczytanie całej dyskusji z linku powyżej. Wypowiada się tam między innymi Michał Jaskólski (wiceprezes i współwłaściciel Nokaut)

Zwolennicy teorii spiskowych zapowiadają wejście Google Product Search na polski rynek. Jest to wyszukiwarka produktów, która byłaby konkurencją dla porównywarek.

I co teraz?

Efekty interwencji Google przycichną i wszystko niebawem wróci do ‘business as usual’. Wyszukiwarka nie jest w stanie odróżnić spamu i z dnia na dzień przez jedną wyrywkową interwencję świat się nie zmieni.
Trzymam kciuki za Google bo sam nie lubię robić słabych jakościowo stron, wolę tworzyć lepsze jakościowo zaplecze. Jednak dopóki wszyscy nie zostaną ‘zmuszeni’ do tworzenia dobrych stron nie planuje rewolucji w moim SEO.
Osobiście w ostatnim miesiącu straciłem kilka stron podpiętych pod SWLe i odpłynęło mi część PageRanku. Dwa kroki do przodu, jeden to tyłu.

Najważniejsze!

Najciekawsze w całej aferze jest reakcja znanych i lubianych. Atmosferę podgrzewa IPO Nokautu oraz osobiste sympatie.
Zobaczcie co mówią gwiazdy tu i tu :D
Rafał Agnieszczak pomimo tego, że jego strony oberwały, nie stracił dobrego humoru (zwłaszcza na temat konkurencji)

Adolf jak zwykle podsumował w swoim stylu:

foto wpisu z http://www.flickr.com/photos/bidzibidzi/3675649867/

Aktualizacja 3.03

Porównywarki wróciły! Znajdziemy je zarówno szukając po nazwie jak i po produktach.

Inne strony, które zostały zafiltrowane (np. fotka.pl) ciągle niewidoczne.

  • Ola

    to nie akcja przeciwko polskim stronom a jedynie wprowadzenie trybu „Google Panda”, jak zwykle inni poszukuja taniej sensacji

  • http://wiktori.com/ Wiktor

    heh, nie jestem do końca przekonany.
    Z jednej strony polityka informacyjna Google jest bardzo słaba i bardziej przypomina to dezinformację wroga niż pomaganie webmasterom. Informowali gdzieś, że to przez Pandę konkretnie? Zobacz wpis Kaspara na G+, przecież to jakiś żart… mało śmieszny :/

    Z drugiej wyleciały głównie porównywarki, nie ruszyli innych branż, które funkcjonują na swlach.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: